Kto ma czas na gotowanie?

Ten jest szczęściarzem. W dobie wiecznej pogoni za „środkami do życia”, czas na zdrowe odżywianie stał się deficytowy. Do kuchni idziemy zrobić kawę, tosty, wyjąć przekąskę z lodówki w najlepszym przypadku odgrzać gotowe danie mrożone… a jak chcemy coś wyszukanego to zamawiamy z dowozem pizzę czy lasagne. Niebawem nie będziemy potrzebowali w domu kuchni tylko lodówkę i mikrofalę. Nie gotujemy bo dziecko je w przedszkolu, mąż na mieście, żona w pracy. A w sobotę i niedzielę szkoda czasu na siedzenie w domu to zjemy po drodze. Dobrze jak mamy wolę i wybierzemy restaurację z bogatym jadłospisem i świeżymi potrawami czy nawet dobrą jadłodajnię. Gdzie takich szukać – szkoda czasu, czekać na zamówione potrawy aż zrobią – szkoda czasu, czekać na rachunek, odzież w szatni – szkoda czasu. Szybkie bary to załatwią. Są wszędzie, nie tracisz czasu na szukanie, mają gotowe jedzenie (???) nie czekasz, możesz jeść nie wysiadając z samochodu lub wręcz parkując przy stole. Nawet rąk nie musisz myć przed jedzeniem, bo nie ma gdzie. Tylko jedząc rozmrożonego hamburgera czy odsmażone naleśniki a’la krokiety wspominamy, jakie pyszne mielone robiła nasza mama na ostatnie święta, a jakie naleśniki z pieczarkami teściowa na jej imieniny. No ale one mają kuchnię. I mają czas na gotowanie. A może my byśmy byli szczęśliwi codziennie, a nie tylko po wizytach u rodziców?

Wszelkie prawa zastrzeżone (C)